CYKL: Najlepsze najgorsze piosenki o miłości

Moje uwielbienie dla DOBREGO kiczu jest olbrzymie, a nie ma chyba bardziej kiczotwórczego tematu niż miłość. Powstało piosenek o miłości całe morze i jeszcze pół oceanu. Jedne utwory są tak koszmarne, że już słuchanie ich przyprawia o wymioty, ale są takie, które mimo, że dawką kiszu przewyższają całą twórczość Stephenie Mayer, “Titanica” i Coldplay razem wzięte, to uwielbiam je słuchać. To takie małe, cudowne koszmarki. Bo ten kicz ma to do siebie, że jest ładny, a nawet bardzo ładny – nie ma przecież co zgrywać snoba i wiecznie masturbować się przy progresywnym rocku, czy muzyce klasycznej, albo – co gorsza – przy płytach Rafała Blecharza. Czasem lepiej tych szmir o miłości posłuchać, bo może czasem trzeba ckliwego romantyka w sobie wykrzesać.

Otwieramy zatem nowy cykl. NAJLEPSZE NAJGORSZE piosenki o MIŁOŚCI. Zapraszam do śledzenia i być może podawania własnych typów. Na początek dziesiątka.

Jakże ten facet się egzaltuje w tej budce telefonicznej. A tekst o mężczyźnie, który chce wrócić do kobiety, więc dzwoni spod jej okna wprost do jej serca… ckliwość to piękna, szkoda, że w praktyce kobiety już nie lecą na takie numery :) Zabiłyście romantyków uderzeniem tępym narzędziem wprost w serce ;) Kicz się leje po monitorze, ale za to ta melodia – toć dla takich piosenek powinno się umierać!

Przy okazji Leo napisał ten utwór dla żony (czy jakiejś innej laski), którą poznał na tytułowym Orchard Road – najbardziej znana ulica w Singapurze.

Diamond refrenem tej piosenki zawsze wprawia mnie w nastrój w stylu: “kochaj mocno! manifestuj miłość wrzaskiem! walcz do końca, bo miłość najważniejsza!”. Kolejny legendarny dla mnie utwór!

Bryan May – gitarzysta Queen nagrał tą piosenkę, bo zakochał się w dwóch kobietach na raz i teraz biedaczek nie wie co zrobić, nie wie którą wybrać… Ja mu nie pomogę. Ta piosenka pewnie też mu nie pomogła. Chociaż w sumie, gdyby Bryan by był mnie kochliwy, to tego utworu nigdy by nie było, a świat pewno przez to by nie runął, ale na kilku akordów na pianinku by brakowało.

Jedni z największych obciachowców w historii hard rocka. Tacy Lordi lat 80tych. Natapirowane grzywy, skórzane porty tak ciasne, że zgniatają wnętrzności no i wyjcenie o miłości. Cudna piosnka!

Marillion to jeden z moich ulubionych zespołów. Nie ma chyba bardziej wyegzaltowanego bandu. A to ich piosenka o tym jak Fisha kobieta nie chciała, bo był za duży i strasznie brzydki.

Ta piosenka właściwie nawet nie wiem co tu robi. Może z braku pomysłu na coś innego.

Heh. A to utwór, który systematycznie wygrywa w liście najgorszych utworów w historii rocka. Obciach go słuchać na całego. Żaden poważny krytyk nigdy się nie przyzna, że lubi Meat Loafa. Ja mam odwagę. Uwielbiam ten kawałek!!! Polecam się zapoznać z wersją studyjną, która trwa ponad 10 minut. Jazda bez trzymanki, a więcej się w tej jednej piosence dzieje niż w niejednej dyskografii jakiegoś płodnego zespołu.

Wszelki komentarz zbędny.

A tu wystarczy poczytać tekst, który jest bezpośrednio w filmiku tłumaczony i wszystko jasne :)

No i na koniec. Chris de Bourgh i jego kobieta w czerwieni. Piosenka równie piękna co kiczowata.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.